Want create site? Find Free WordPress Themes and plugins.

Muszę się do tego przyznać. W końcu wyjawić prawdę. Nawet nie będę się bronić ani usprawiedliwiać. Po prostu od dłuższego czasu borykam się z pewnym problemem. Ogarnął mnie trudny do zdefiniowania stan. Ten stan przypomina uzależnienie. Ulegam mu niemal codziennie. W sumie to czasem nawet parę razy w ciągu dnia, ale najczęściej wieczorem…

Tak. Wieczór jest do tego najlepszy. Uwielbiam wieczorem najbardziej. Gdy już dziecko śpi. Gdy już zrobiłam to, co miałam zrobić. Gdy już nie czuję presji powinności i obowiązków. Wtedy myśl o tym zaczyna pojawiać się w mojej głowie i rozlewa się jak atrament po bibule. Gwałtownie i dziko. Zapełnia cały mój umysł. Nie mogę się skupić na niczym innym. Wiele razy należałoby sobie tego odmówić. Dlaczego? Bo to w takim kształcie nie powinno mieć miejsca. Niby wszyscy to robią, ale wstydzę się sama przed sobą, że temu ulegam. Tym bardziej, że odbywa się to z tak dużą, według mnie, częstotliwością. Niestety, niepohamowana żądza mną rządzi. Wygrywa z moim słabym ja. Wymyka się spod kontroli i mimo że mówię do siebie: „Czym więcej przyjemności sobie odmawiasz, tym jesteś lepszym człowiekiem”, w ostatecznym rozrachunku i tak nie umiem zatrzymać tej karuzeli. Karuzeli pożądania. Ulegam pokusie. I wtedy to się dzieje.

Oddaję się rozkoszy. Istne szaleństwo. A czas? Mógłby wtedy nie istnieć. I nikt, absolutnie nikt nie jest mi potrzebny. Cudowny stan. Do tego stopnia, że przez dłuższą chwilę „po” nie umiem myśleć kompletnie o niczym. A co potem? Potem, w ciszy i samotności, bez zbędnych słów, bez komentarza do tego, się przed chwilą wydarzyło, następuje półsenne odprężenie. Dlatego wieczór jest do tego idealny. Tylko ja i błogostan. Zresztą, co ja Ci będę mówić – Ty również go znasz, chociaż udajesz, że Ciebie to nie dotyczy. Tak, wiem, o niektórych sprawach się po prostu nie mówi… Szanuję Twoją decyzję o tym, by milczeć. I jestem nawet skłonna zrozumieć Twoje obecne zakłopotanie, żeby nie powiedzieć zażenowanie. Już dobrze. Nie drążmy. Każdy ma prawo do tajemnic.

A wracając do mnie. Trwa to bardzo różnie, ale najczęściej, z czego nie jestem dumna, nieznośnie szybko odczuwam zaspokojenie. Za szybko. Dziś też miało to miejsce. I czuję pod skórą, że u Ciebie też.

Wyrzuty sumienia? Hm… Wiesz, w sumie to czemu miałyby być? Nikomu krzywdy nie wyrządzam. Wszystko odbywa się w czterech ścianach. Czasem tylko wścibska sąsiadka, której z wielu powodów nie darzę sympatią, gdyby mocno przytuliła ucho do drzwi, usłyszałaby odgłosy zadowolenia, co z kolei mogłoby wpłynąć negatywnie na jej bezsenność albo, co gorsza, potrzebę oddania się podobnej rozkoszy, a tego, biorąc pod uwagę jej zły stan zdrowia, mimo wszystko bym nie chciała.

Dlaczego o tym opowiadam? Bo to zaczyna wpływać na moje postrzeganie świata i utrudniać mi normalne funkcjonowanie.
Jak nałóg. Jutro znowu się odezwie. Jeśli się to bardzo lubi, zaczai się nawet przed świtem. Na mnie czeka, zanim jeszcze wyjdę z łóżka.

POTRZEBA I JEJ ZASPOKOJENIE.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
GŁÓD, A POTEM JEDZENIE.

Did you find apk for android? You can find new Free Android Games and apps.