Want create site? Find Free WordPress Themes and plugins.

W czym jesteście wyjątkowi?

Ostatnie zajęcia teatralne zaczęłam od sprowokowania moich uczniów do tego, by powiedzieli, w czym są wyjątkowi. Zabawa w kręgu okazała się niezwykle trudna. Mało kto dostrzegał w sobie coś nietuzinkowego. Nikt nie znał od razu odpowiedzi na to pytanie i dopiero zachęty i naprowadzanie uczniów czy wręcz podpowiadanie im otwierało ich przed  grupą. Swoją drogą, to bardzo przykre i jednocześnie pokazujące, jak współczesna młodzież jest zakompleksiona i niedostrzegająca w sobie wartości. Ostatnia dziewczyna nie miała również nic do powiedzenia na swój temat. „Ej, no powiedz o tym, co robisz w weekendy”, „No mów, no wiesz, o psach” – podpowiadały jej inne. I wtedy opowiedziała coś, co bardzo mnie zaskoczyło. „Jeżdżę rodzicami do schroniska, by zabierać bezdomne psy na spacer”.

Mam jako matka sporą konkurencję

Dzisiejsza niedziela nie zapowiadała się na wyjątkową. Raczej polegiwanie i nicnierobienie. Jutro start w zawodach, więc bez treningu. „Może wspólny film, synu?”. Chociaż odpowiedź znałam, zanim zadałam pytanie. Nawet entuzjazm w głosie go nie przekonał. Już coraz trudniej o wspólny czas. Z bólem serca uświadamiam sobie, że jestem dla mojego 14-letniego dziecka coraz mniej atrakcyjnym towarzystwem.

– Już wiem, co dziś zrobimy. Pojedziemy do schroniska i zabierzemy jakiegoś pieska na spacer!

– Co? Ale po co?

– No jak to. Zrobimy coś pożytecznego. Zobaczysz, będzie fajnie!

Przywitało nas szczekanie i ujadanie psów. Bałam się widoku smutnych zwierząt. Ich spojrzeń. Zapachu. Ale odpędziłam te myśli, gdy przywitała nas pani, a wraz z nią gromada kręcących się między jej nogami czworonogów.

– Myśmy przyszli po psa, żeby go zabrać na spacer.

– A byli państwo zapisani?

– Zapisani? Nie e. My tak tego, bo ja…

– Oj, bardzo mi przykro. Tylko po uprzednim umówieniu. Proszę napisać w piątek maila i umówić się na kolejny weekend.

– Oj, a tak nam zależało… I tak się cieszyliśmy. Może jednak uda nam się panią nakłonić, by zrobiła pani wyjątek?

I tak oto, ku radości nas obojga i, z tego, co zaobserwowaliśmy, również Kajtka, spędziliśmy uroczą godzinkę, spacerując po lesie. Czuć było wiosnę. Bardzo mnie ten spacer ucieszył. Jan dumnie prowadził Kajtka, a Kajtek, chociaż to stary pies, dorównywał mu kroku. Czasem tylko przystawał. Jest w schronisku dwa miesiące. Potulny, oswojony, ułożony piesek. Kochana psina. Ktoś go znalazł na ulicy i tak trafił do bidula. Wiele by można o tym miejscu opowiadać. Co zwierzę, to historia. I przecież zawsze smutna. Tyle że dziś nie chcę w takim tonie o tym opowiadać. Postanowiłam, że przedstawię opowieść najbardziej pogodnie jak umiem.

Ciągle się uczę

Mamy kota ze schroniska. Nie jesteśmy w stanie wziąć na chwilę obecną psa. Rozumiem też tych, którzy, kierując się racjonalnymi pobudkami, nie decydują się zakup czy adopcję zwierzaka. Ale jeśli nie jest Wam obojętny los czworonogów, możecie pomóc choćby w taki sposób jak my. Ja nie wiedziałam o takiej możliwości, dopóki nie usłyszałam historii opowiedzianej przez moja uczennicę. Jak widać, nauczyciel też się czegoś może nauczyć od uczniów.

Dziś, mimo niedzieli, uczestniczyłam w lekcji. Wyjątkowej. A opinia Jana: „Mamo, to był super pomysł i na pewno tu wrócimy” najlepiej podsumowuje nasze wspólnie spędzone popołudnie. „To co? Jedziemy na lody?” „Taaak!”.

 

 

Did you find apk for android? You can find new Free Android Games and apps.