Want create site? Find Free WordPress Themes and plugins.

Byłam dziś na zakupach i przyjrzałam się towarowi, który obecnie przynosi marketom i dyskontom największy zysk. I zanim podzielę się refleksją, co przykuło moją uwagę, kilka słów tytułem wstępu. 

Nie lubię nudy i przeciętności, sztampy i rutyny, ale nie znaczy to, że jestem wrogiem prostoty. Święto Zmarłych bardzo mocno stara się zachwiać moim stabilnym poczuciem smaku. Podkreślę – moim – bo przecież wszystko jest rzeczą gustu, choć (i tu pozwolę sobie zażartować), jak mawia moja koleżanka, albo się go ma, albo nie. I całe szczęście zbliżająca się celebra tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że się nie złamię.

Naprawdę nie jestem bardzo wymagającą konsumentką, naprawdę nie uważam się za estetkę rodem z francuskiego domu handlowego, naprawdę żyję na średnim poziomie, naprawdę mam się za „normalną” babeczkę w średnim wieku, naprawdę jestem zdania, że Biedronka to fajny sklep, ale na litość boską! Nigdy w życiu nikt mnie nie namówi do zakupu tych kiczowatych i ogromniastych zniczy wyglądających jak tandetne zabawki ze strzelnicy na wiejskim odpuście. Dawno nie widziałam czegoś tak brzydkiego. Czy to teraz ma chodzić o to, że czym większy, tym ładniejszy? Czy może o to, że czym bardziej przykryje napis nagrobny, tym lepiej? Pochowałam dwa lata temu Tatę, mam na cmentarzach pół rodziny i nigdy nie przyszło mi do głowy, by się ścigać z kimś z rodziny lub kimkolwiek innym, kto ładniejszy postawi na pomniku znicz. Czczę to święto na tyle, na ile potrafię i na ile pozwala mi mój budżet. Ale skoro kupowałam Tacie na urodziny czy święta gustowny krawat bądź dobrą książkę, to przystroję Jego pomnik tak, jak sam by to zrobił – elegancko, ale bez przepychu, ze smakiem, ale w myśl zasady, że w prostocie jest urok.
Odkąd pamiętam, miałam zawsze ubaw z kobiet, które 1 listopada traktowały jak dzień otwarcia sezonu zimowego i bez względu na to, czy termometr wskazywał 5 czy 15 stopni, ubierały się w futra i szły na cmentarz jak na wybieg albo casting. Teraz doszedł jeszcze temat zniczy, który w równym stopniu nadaje się na kabaret. I jak jeszcze ostatecznie jestem w stanie zrozumieć ideę lampek na baterię, dzięki którym światełko świeci się na grobie cały czas, tak wywalonych w kosmos witrażyków, aniołeczków w rozmiarze XXL i sakralnych melodyjek po prostu nie przeskoczę. Moja wrażliwość tego nie dźwiga. To mniej więcej tak jak z muzyką disco polo. Znam i nawet dla beki się pobawię, ale na własnych urodzinach gości nią nie uraczę.
Każdy ma prawo do tego, by mu się podobało co innego. W końcu gdyby wszyscy byli tacy sami, toby było nudno na świecie, ale skoro już zabrałam głos, to pozwolę sobie wyrazić to, co myślę.
Odnoszę wrażenie, że w pogoni za tym, by być lepszymi od innych, a w tym konkretnym przypadku, by grób bliskiej osoby wyglądał na bardziej zadbany lub, co gorsza, bogatszy niż „sąsiada” leżącego obok, by wyglądał strojniej od grobu byłej teściowej albo kuzyna, z którego żoną jesteśmy w nie najlepszych stosunkach, niektórzy zapominają o tym, co w tym święcie najważniejsze. O pamięci o zmarłym. Mój Tata nie lubił kiczu. Był skromnym człowiekiem przywiązującym wagę do symboliki. I taki będzie 1 listopada Jego pomnik. Jak zresztą przez okrągły rok.

Did you find apk for android? You can find new Free Android Games and apps.