Want create site? Find Free WordPress Themes and plugins.

Nigdy wcześniej nie stanęłam na biegowym podium. To dla mnie wielki zaszczyt i wyróżnienie. Dziś na 1. PKO Bydgoskim Festiwalu Biegowym przemierzyłam dystans 21,097 km w 1:51.13 i zdobyłam III miejsce w kategorii wiekowej K35. A cyrklowałam na 1:53. 😉 Gdyby mi ktoś dziś przed imprezą powiedział, że odniosę taki sukces, odrzekłabym, że z pewnością to ostre słońce, które od rana z nieba raczyło nas żarem, zdążyło mu już zaszkodzić.
A tu taka sytuacja:
pożegnałam się ze znajomymi, idę do miejsca oddalonego od stadionu kilkaset metrów, bo tam czekał na mnie rower, a tu nagle telefon: „Ola, masz III miejsce, wywołują cię! Stajesz na podium!”. Z tego wszystkiego nawet nie podjechałam tam rowerem, tylko oczywiście pobiegłam. Było mi niezmiernie miło, bo specjalnie na okoliczność mojego pojawienia się wywołano mnie ponownie i dzięki temu miałam okazję zadebiutować w roli zwyciężczyni stojącej na pudle!
Jeja, ale to było fantastyczne przeżycie…
Po 14 miesiącach udało mi się poprawić swój wynik i to o ponad 7 minut. Ta życiówka to dla mnie ogromny sukces okupiony wieloma wyrzeczeniami i bardzo ciężką pracą. Od lutego, gdy wzięłam się solidnie za treningi, wybiegałam 800 km i prawie tyle samo wyjeździłam na rowerze. Do tego rolkuję i pływam. Zmieniłam dietę, eliminując z niej alkohol i słodycze. Śpię po 7/8 godzin. To wszystko pozwoliło mi schudnąć niemal 10 km, a dzięki niższej wadze z kolei lżej mi się biega i kółeczko się zamyka.
Dzisiejszy półmaraton, chociaż z odciskiem na palcu i kamyczkiem w bucie, na dodatek pierwszy raz niemal w całości przebiegnięty w samotności, należał do bardzo przyjemnych. Okazuje się, że wielogodzinne treningi w pojedynkę poprawiają nie tylko kondycję fizyczną. Do tego regularne nawadnianie, korzystanie z natrysków, podjadanie bananów, realizacja założenia – najpierw wolno, potem szybciej, doping kibiców z RUN BDG, serdeczne słowa ludków z grupy spotkanych na trasie – to wszystko sprawiło, że czułam moc mimo dwugodzinnej spiekoty.
A skoro relacjonując moje biegi, piszę zawsze o wszystkim, to wspomnę i o tym.  Nie wiem, co było powodem tego, co wydarzyło się chwilę po przekroczeniu mety – być może opicie i przejedzenie bananem przy zwiększonej na ostatnim kilometrze prędkości o półtorej minuty i tętnie ok.180, adrenalina sięgająca zenitu, wycieńczenie, brak okrycia na głowie albo sto tysięcy innych czynników, ale gdy tylko odebrałam medal, pierwszy raz w mojej biegowej „karierze” (tu użyję eufemizmu) poddać się musiałam żołądkowej rewolucji. Asia Bednarczyk pojawiła się obok mnie niemal natychmiast, oferując pomoc, za co bardzo jej dziękuję. A z kolei tym bardziej ode mnie doświadczonym dziękuję za pocieszenie, że: „To normalne”, że: „To dowód, że dałam z siebie wszystko” i że: „Najlepszym się zdarzało i zdarzać będzie”. Oczywiście żarty też z tego były potem. Hehe, finisz z przytupem. Nie ukrywam jednak, że przez chwilę strach zajrzał mi w oczy, czy aby przypadkiem nie przegięłam i nie nabawiłam się udaru. Nigdy wcześniej nie słyszałam w przeciągu 2 godzin tylu sygnałów erki. Pogotowie ratunkowe zabrało dziś z trasy bardzo wielu biegaczy, dlatego w taką pogodę naprawdę trzeba bardzo uważać.
Jeszcze słów kilka o samej imprezie. Gratuluję organizatorom. Część punktów zaopatrzona była w wodę i izotoniki, inne z kolei w banany, trasa przyjemna, start i meta na płycie boiska przygotowane na brawurowym poziomie, piękny medal i moja śliczna statuetka też super, i niby wszystko OK, ale… No właśnie. Bydgoszcz nie jest przygotowana na takie imprezy. Bydgoszczanie nie umieją kibicować. Stoją jak wazony jakby sami czekali na oklaski, jeden przy mecie punkt, gdzie chłopaki grali na bębnach, zero muzyki na trasie, niemal żadnego dopingu zwykłych przechodniów. Karetka podjeżdżała do biegacza potrzebującego pomocy, a taksówkarz drze papę, że właśnie dlatego się nie biega, na skrzyżowaniu kierowca autobusu wychodzi na jezdnię i z rękami w pozycji chrystusowej wydziera się wniebogłosy, jak długo jeszcze będzie wstrzymany ruch. Gdzieniegdzie raptem garstka otwartych na kontakt ludzi. Ten, kto nie uczestniczy w ulicznych biegach, nie ma bladego pojęcia, jakie motywujące i uskrzydlające jest wsparcie kibiców. A prawo do takich biegów mamy. Inną kwestią jest ich ilość, ale o tym nie tu i teraz…
Dlatego bardzo dziękuję moim znajomym z RUN BYDGOSZCZ niebiegnącym dzisiaj, którzy stworzyli tzw. Strefę Uśmiechu i krzyczeli, wygłupiali się, śmiali, wywołali imiona przez megafon, piszczeli, trąbili i wykonywali inne, spektakularne sztuczki, by pobudzić biegaczy do działania. W blasku powiewającej flagi naszego stowarzyszenia wyglądaliście naprawdę zacnie. Parę minut na pewno zabraliście mi z licznika. Dobra robota i super wsparcie.
Nie mogę przy okazji podziękowań pominąć osoby, która niewątpliwie bardzo przyczyniła się do mojego sukcesu. Kamil, to dla mnie wyróżnienie być Twoją podopieczną.
Za tydzień Terenowa Masakra, w czerwcu Bieg Przedsiębiorców i Kamienna Piątka. W lipcu Triathlon, w sierpniu Ochotnica Challenge, a we wrześniu Ultra w Puszczy Bydgoskiej.
2016 to dobry rok. To mój rok.

 

Did you find apk for android? You can find new Free Android Games and apps.