Want create site? Find Free WordPress Themes and plugins.

Sobota. Ciepły wiosenny wieczór. Stoję na korytarzu, czekając na windę, gdy zza ściany wyłania się mój, jak zawsze zresztą, uśmiechnięty i, jak zawsze zresztą, lekko podchmielony sąsiad w jednej osobie. Nigdy nie widziałam go z rodziną. Ma na oko 30 lat i niezmiennie jest chętny do dyskusji. Bardzo wysoki, nawet niebrzydki brunet z dużymi zakolami i łysiejącym gniazdem na czubku głowy szedł właśnie wyrzucić śmieci. W laczkach z dziurą na palcu.
– Dzień doberek, a właściwie to dobry wieczór! 
– A dobry, dobry… – mówiąc to, miałam w głowie ciężką noc, więc raczej nie wybrzmiało moje powitanie zbyt przekonująco.
– Na randkę odsztafirowana i taka smutna? 
– Ja? Ależ skąd. Zamyślona raczej. 
Wchodzimy do windy. 
– No właśnie. Jak człowiek za dużo myśli, to przestaje się uśmiechać. Dlatego ja za dużo nie myślę. I proszę! Widziała mnie pani kiedyś smutnego? 
Milczę, bo co tu gadać. Dumam nad tym, co usłyszałam. Ze mną jest raczej tak, że uśmiecham się, gdy mam powód, a gdy go nie mam, to dobrej miny do złej gry nie robię, chyba że wymaga tego ode mnie jakaś wyjątkowa sytuacja.
Winda staje na parterze. Worek podnoszony przez sąsiada z podłogi cicho pobrzękuje szkiełkiem, a mój rozmówca kontynuuje rozpoczętą myśl, idąc za mną i niepostrzeżenie odprowadzając mnie do auta. 
– Zresztą… powiem pani, że moja teoria jest taka, że właśnie dlatego powstały kosmetyki. Faceci się nie malują, bo u nich po prostu mniej zmartwień. 
– Serio? Tak pan uważa? – pomyślałam, że chyba pije do mnie, bo dziś miałam fazę na konkretne maźnięcie.
– To znaczy inaczej. Na moje to mniej se do bani biorą, a przez to mają prostsze życie. Znaczy się nie ukrywają niczego, bo nie mają czego. Mejkap to, na moje, taka, że tak powiem, maska. 
– Hm. Nigdy, prawdę powiedziawszy, się nad tym nie zastanawiałam – mówiąc to, wsunęłam już jedną nogę do auta. Dotarło do mnie w tym momencie, jak wyglądały moje ostatnie zakupy w Rossmannie na dziale z kosmetykami. Nie umiałam sobie odmówić pomadki, choć mam dwie w niemal identycznym kolorze. Ani cieni do powiek też nie. A teraz z kolei jechałam na spotkanie przyodziana w sukienkę i szpilki, ale także przypudrowany nosek, podmalowane oko, wyciągnięte tuszem rzęsy, uszminkowane usta, polakierowane paznokcie i włosy. – Dużo w tym racji – uśmiechnęłam się, ale w głowie obmyślałam już plan riposty. Bynajmniej nie złośliwej. Mój sąsiad to pogodny, autentyczny i poczciwy w sumie człowiek. Nie miałam w planach wyrządzić mu przykrości. – To teraz moja teoria, zgoda? 
– Mówi pani – wykorzystał fakt, że wsiadłam już do auta i złapał wyciągniętą ręką rozpostarte na oścież drzwi, przystępując z nogi na nogę i częstując mnie szelmowskim uśmieszkiem ubrany niezmiennie z swoje aseksowne laczki.
– Ale się sąsiad nie obrazi? 
– Ja? Na panią? Nigdy w życiu! 
– No, dobra. A moja teoria jest taka, że wolę już przypudrować nosek i uszminkować usta, faktycznie kryjąc czasem przez światem bruzdy przeżyć, życiowych doświadczeń czy podkrążone oczy po nieprzespanej nocy niż znieczulać się tak samo często przed bólem istnienia flaszeczką. 
– Flaszeczką? 
– Tak. Tą małpką, którą usilnie starał się pan schować przede mną w windzie, której łepek wystaje teraz panu z kieszeni i której opakowanie zaraz pan zresztą wyrzuci wraz z innymi kolorowymi szkiełkami.

Czyżby każdy miał swój weltschmerz słodzony erzacem miodu?

Did you find apk for android? You can find new Free Android Games and apps.