Want create site? Find Free WordPress Themes and plugins.

Na każdym kroku czyta się i słyszy: „Nie przejmuj się opinią innych”, „Niech każdy zajmie się sobą”, „Nie wtykaj nosa w nieswoje sprawy”. Pełna zgoda. Nikt nie lubi, jak mu się mówi, jak ma żyć. Aż kilka dni temu jestem w Rossmannie.

Długa kolejka do kasy. Przede mną stoi młoda kobieta z dzieckiem w wózku. Pełen kosz z zakupami wskazuje na to, że czasu w sklepie mało nie spędziła. Ma rozpiętą kurtkę, a szal, czapka i rękawiczki leżą na daszku wózka. Mój wzrok kieruję na dziecko i oczom nie wierzę. Maleństwo ma około półtora roku, zawinięte jest kocykiem w kokon, ubrane w puchową kurtkę. Wierci się już i jest marudne. Na główce wełniana czapka i obowiązkowo szalik z rękawiczkami bez palców. Myślę: „Biedna dzidzia” i aż wzbiera się we mnie ochota na komentarz, ale w tym momencie słyszę głos starej kobiety stojącej za mną, która widocznie w tym samym czasie co ja przyglądała się postaciom z kolejki.
– Niechże się pani zlituje nad tym dzieciątkiem. Ciepło mu bardzo na pewno. Boga pani w sercu nie ma czy jak?
Odwróciłam się, by spojrzeć w oczy odważnej staruszki, a następnie niczym na meczu tenisowym odwróciłam głowę w kierunku matki.
– Co się pani wtranca! – odburknęła, złowieszczo spoglądając na kobietę.
– Spojrzy pani na siebie. Porozpinałaś się, pani, a dziecku tak samo gorąco. Wyjdziesz teraz, pani, na zewnątrz, a potem się dziwić będziesz, że dziecko chore.
– Sama beretu nie ściągła, a się wymądrza – dodała i nerwowo zaczęła poprawiać córeczce czapkę, która osunęła się jej na oczy.
– A wtrącanie od dobrej rady odróżnić pani potrafi? – wcisnęłam swoje trzy grosze, bo zarówno miejscówka mnie do tego zobowiązywała, jak i wewnętrzna siła jakaś mną nagle targnęła. W tym czasie kolejka przesunęła się o kilka metrów, bo otwarto drugą kasę.
Kobieta, dotąd nie zwróciwszy na mnie uwagi, teraz zmierzyła mnie wzrokiem:
– O, następna mądra – mruknęła już pod nosem, jednak na tyle głośno, byśmy obie ze staruszką usłyszały jej komentarz.
Podchodzi do kasy, kupuje i płaci. Pakuje do wózka zakupy, po czym odwraca się w naszą stronę i, wykrzywiając twarz w geście dezaprobaty, podsumowuje:
– Mam dzieciaka rozebrać, jak właśnie wychodzę ze sklepu?! Gratuluję!
Akurat ktoś otworzył od zewnątrz drzwi, a matka z wózkiem opuściła sklep, nonszalancko zarzucając włosem.

Przyznam, że dawno nie widziałam kogoś tak przekonanego o swojej racji, jednocześnie będącego tak groteskowym.

Niebywałe, „(…) jak często ostry język idzie w parze z tępym umysłem”.

fot. Paweł Malinowski fotograf

Did you find apk for android? You can find new Free Android Games and apps.