Want create site? Find Free WordPress Themes and plugins.

***

Mieszkają w nas. Czasem otwierają okna i wychylają się, by przyjaźnie nam pomachać, a czasem stoją za rogiem, aby w najmniej oczekiwanym momencie wyjść zza niego, zderzyć się i celowo nabić nam guza.
Wspomnienia.

***
Upalne popołudnie. Siedzę na leżaku i wachluję się nimi.
Bo przecież mamy cały wachlarz wspomnień. Setki ich codziennie przypominają o naszych radościach i smutkach. Porażkach i sukcesach. Dumie i wstydzie. Są takie, które niemal wyparliśmy, i takie, które nigdy przenigdy nie będą chciały się od nas wyprowadzić, mimo że są dokuczliwymi i hałaśliwymi sąsiadami.
Tyle że staram się od pewnego czasu wachlować tylko tymi dobrymi. Z życzliwymi sąsiadami przecież warto żyć w zgodzie…

Najbardziej lubię te z dzieciństwa.
Na przykład wspomnienie zapachu kaszki truskawkowej, którą dawali w przedszkolu na podwieczorek. Ilekroć czuję podobną woń, a zdarza się to niezmiernie rzadko przez specyficzną kombinacją zapachów, przystaję i upajam się nim.

A wspomnienia smaku? Też lubię. Na przykład mlecznej zupy, którą jadałam każdego poranka u babci na wakacjach w Ciechocinku. Słodkie mleko, a w nim rozdrobniona świeża bułka, którą tata, będący na urlopie, kupował każdego ranka w SPOŁEM-ie, nim jeszcze wstałam. Nazywaliśmy ją „papelku”. Tylko nam znana nazwa zupy.

Czule wspominam dotyk. Gdy wtulałam się w mamę i spleciona z nią nogami w fikuśny sposób potrafiłam zasnąć. Dziś już tak nie umiem, bo od lat śpię sama. I jeszcze jej zawsze ciepłe piękne dłonie dotykające mojej twarzy i włosów.

A wspomnienia młodości? Ach.
Pamiętam smak lata po maturze, kiedy po raz pierwszy wyjechałam nad morze z przyjaciółką, a potem z koleżankami. To był smak wolności, pod którym kryje się cała gama smaków – mniej lub bardziej jadalnych, bo to, jak wiadomo, zależało od zasobności portfela. Niezapomniane wakacje.

Wspomnienia dotyku młodości też pielęgnuję. To dotyk nieśmiały, wstydliwy, ciekawski. Jedyny taki. Niepowtarzalny w swojej naiwności i czystości. I jakże wtedy nieprzewidywalny.

Wspominam zapach perfum, które kupiłam za pierwszą wypłatę. Wydałam na nie pół pensji. Myślałam, że czuję nimi zapach kobiety – jakże się wtedy myliłam… Wydawanie nie miało jeszcze wtedy nic wspólnego z dojrzałością.

Wspomnienia z okresu dorosłości też często przywołuję, bo świeższe, ich kontury jeszcze niezamazane. Odczucia przez to o wiele bardziej intensywne. Zlewają się zmysły z obrazkami.

Gdy w ciąży zaczynam czuć ruchy mojego Synka. Dotykamy się czule, a ja beczę ze szczęścia. I tak już się muskamy, z radością, do ostatniego dnia ciąży. Czuję z moim dzieckiem więź najsilniejszą na świecie. To najpiękniejszy dar od losu.

A to?
Gdy jadę autem i słyszę piosenkę – moją i Jego. Naszą. Dawno niesłyszaną. Celowo dawno niesłuchaną. I co? I wszystko wraca. Ot, tak po prostu. Już nagle nie pamiętam złego. Magiczna moc dźwięków.

A mój ulubiony obrazek?
Jakże często wspominam…
Gdy przebiegamy przez ruchliwą londyńską ulicę, trzymając się za ręce. Z troski On niemal mnie szarpie, bo czerwone już, a ja, z rozwianymi włosami, jestem najszczęśliwszą kobietą na świecie.

***
Czemu wspominam? Bo wspomnienia to małe tęsknotki i ogromne tęsknoty.
Ich przywoływanie pozwala mi zaznać namiastkę przeszłości – akceptacji, beztroski, miłości, radości, czułości i bliskości. Nie czuję smutku. Cieszę się, że mi się to wszystko przytrafiło.

Myślę, że wracam do tych stanów z prostego powodu – bo sięgam do tego, co zapamiętałam jako dobre. Bo chciałabym poczuć je na nowo. Może z kimś innym, pewnie inaczej, ale doświadczyć ich znowu.

***
Nadal upalnie. Sąsiad macha z okna przyjaźnie. Wracam do wachlowania…

Did you find apk for android? You can find new Free Android Games and apps.