Want create site? Find Free WordPress Themes and plugins.

Cały dzień dziś o tym myślę, w przerwach między jedną a drugą drzemką – efektem silnych środków przeciwbólowych. Jeden gwałtowny ruch wykonany rankiem w trakcie domowych czynności odebrał mi (mam nadzieję – tymczasowo) radość życia. Niemożność wstania z łóżka, a co za tym idzie brak sił na zrobienie siusiu czy herbaty uświadomił mi, jak bardzo potrzebuję pomocy drugiego człowieka.
W ogóle nie zdajemy sobie sprawy z mocy wypowiadanych i usłyszanych słów „Życzę Ci dużo zdrowia”, dopóki sytuacja bezpośrednio nas nie dotyczy.
Zawsze byłam zdrową, aktywną fizycznie i żywiołową babeczką, a tu nagle jestem przygwożdżoną do łóżka „tymczasową inwalidką” czekającą na czyjeś wsparcie. Dziś miały być rolki, a potem imprezka urodzinowa u koleżanki, jutro rower, trening, kino, koncert – wszystko nieważne. Leżę, patrzę w sufit i myślę: „Co tu do cholery jest grane?”. Śmiechy dzieci dobiegające z placu zabaw, odgłosy gruchających gołębi, promienie majowego słońca leniwie wpadające przez uchylone okno do sypialni – wszystko to potęguje przygnębienie. Też chcę! Biegać, skakać, czerpać uciechę z wiosny. Tymczasem dumam, jak długo potrwa ten stan nieważkości, kalkuluję, bo muszę iść do pracy w poniedziałek i nie ma opcji, że wezmę zwolnienie… Kota przykleiła się do mnie niczym pijawka wysysająca krew. Włazi na mnie, wije się i jest przekonana, że jej ciepłe futerko to antidotum na całe zło. Co ją zepchnę z jednej strony wyrka, przychodzi z drugiej. Nieprzejednana w postanowieniu, że uratuje mi tym życie czy po prostu szukająca ciepła egoistka? Wolę pierwszą opcję. Lepiej mi przez to na sercu.

Choroba? Mnie to przecież miało nie dotyczyć.

Myślę, że w niedołęstwie najgorsza jest sytuacja, kiedy w pełni sprawny jest umysł. Niedowład ciała nie przeszkadza w tym, by odczuwać. Najpierw strach, czy udzielona nam zostanie pomoc, potem niecierpliwość, bo czeka się aż nadejdzie, nasłuchując kroków, patrząc na telefon, a na końcu winę, że się jest dla kogoś ciężarem. Z pewnością to bardziej złożony i skomplikowany proces. Wyzwalają się w chorym pokłady nieznanych mi uczuć, bo co mogę wiedzieć o tym ja – osoba, która raptem jeden dzień jest częściowo unieruchomiona?

Niemniej… W takich chwilach jak ta myślę, że eutanazja to optymalne rozwiązanie. Pewnie nie jestem w stanie pojąć, co czują ci, którzy pragną, by śmierć ich wyswobodziła, wyzwoliła, ale jestem przekonana, że nie jest ona wówczas tą, która odbiera najcenniejszy dar. Bo to ona jest wtedy darem.

Kończąc, bez patosu już, całkiem zwyczajnie powiem, że odczułam dziś na własnej skórze, że prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie. Że ten, który miał trwać, trwał, ci, którzy mieli czuwać, czuwali. Dziękuję losowi, że spotkałam ich na swojej drodze. Szczęściara ze mnie. Tylko że… ta myśl uspokaja mnie tylko na chwilę. Pewnie że w takich chwilach single mają trudniej, bo zanim przysłowiowa szklanka wody zostanie im przez kogoś podana, na czworakach sami sobie po nią pójdą, ale tak sobie myślę, że w obliczu ciężkiej choroby jednak absolutnie każdy człowiek, nawet ten otoczony wianuszkiem bliskich, odczuwa samotność. Bo choroba to walka głównie ze strachem, a to typ cierpienia, w którym nie jest w stanie nikt nam ulżyć.

Dużo zdrowia Wam i sobie życzę. Uważajcie na siebie, ciesząc się każdym dniem.

Did you find apk for android? You can find new Free Android Games and apps.