Want create site? Find Free WordPress Themes and plugins.

Jak wiecie, za nami, nauczycielami, 5. dzień strajku.

To nie będzie post skierowany do władz, która ma nas w głębokim poważaniu (choć, faktycznie, popłyną pozytywne myśli do minister edukacji).
Ani do trolli internetowych, którzy wylewają na nas pomyje.
Ani do łamistrajków, którzy na tym świecie byli, są i będą.
Ani do tych, którzy mając misję naprawiania świata, gotowi są iść do sądu, bo uważają nas za przestępców.
Ani do ludzi, którzy nie zgadzają się z naszymi postulatami, bo myślą, że chodzi nam tylko o pieniądze.
Ani do tych, którzy nie mogą znieść, że jest jakakolwiek szansa, że nam się uda, a oni nie będą mieli z tego żadnych korzyści…

Darujcie sobie zatem dziś nakłanianie mnie do dyskusji. Nie, nie będę usuwać komentarzy ani nie będę Was banować, jak to ostatnio uczynił w stosunku do mnie pan Piotr Król – członek bydgoskiego PiS-u, gdy napisałam „Wstyd!” pod postem, w którym jego ukochana partia głosiła jedyne i „słuszne”, acz fałszywe doniesienia o strajku.

Nie będę tego robić, bo nikogo się nie boję. Już dawno nie.
Ale dziś po prostu nie mam ochoty z Wami rozmawiać, bo szanuję swój spokój. A mam go w sobie obecnie tyle, że gdyby ktoś potrzebował, chętnie się podzielę.

Piszę za to do Was, Drodzy – do naszych prywatnych Rodzin, Przyjaciół, Znajomych, do znanych mi i nieznanych strajkujących Nauczycieli i popierających protest Dyrektorów. Kieruję te słowa do Was, Rodzice, Uczniowie i Absolwenci. I do wszystkich, którzy w tym trudnym dla nas czasie są z nami. Ciałem i duchem, gestem czy słowem wypowiedzianym prosto w oczy lub przekazanym wirtualnie.

Coś Wam powiem. Nie będę kłamać.

Każdy z nas, nawet ten najtwardszy lub z żelaza, ma chwile załamania. Nie jest nam łatwo. Ba. Powiem więcej. Jest nam czasem bardzo bardzo ciężko. Nikt z nas nigdy nie żył w takim stresie, jeśli chodzi o karierę zawodową. Nawet ci, którzy strajkowali o 1993 roku, nie wspominają tego czasu tak źle.

Stres bierze się z lęku przed nieznanym. Bezsilność i bezradność jest czymś tak destrukcyjnym, że ludziom odbiera nadzieję. Wkrada się w serca wątpliwość w sens wykonywania zawodu. Komu? Wspaniałym nauczycielom i jednocześnie prawdziwym pedagogom z wieloletnim stażem i ogromnym doświadczeniem, którym z zamkniętymi oczami oddałabym do klasy moje prywatne dziecko. Gaśnie w nich zapał i motywacja. Bynajmniej nie do strajku. O, nie! Gaśnie w nich entuzjazm do pracy. Dylematy natury moralnej, bezsenne noce, brak łaknienia, biegunki, ciche dni, bóle głowy czy żołądka, rozpacz, zamknięcie na świat to tylko niektóre z odczuć i stanów nam towarzyszących.
Powiecie może, że przecież to my i tylko my to sobie robimy, bo tylko my rządzimy naszymi myślami… Hm. Tylko jest jedno ale. Nikt z nas nie jest wystrugany z drewna.

Przeważająca większość z nas ma jednocześnie w sobie ogromne pokłady empatii. W wielu drzemie tyle wrażliwości, że nawet jak ktoś przysłowiowo „wymięka”, zaraz sztab kryzysowy zaczyna działać. Tulimy się, obdarzamy dobrym słowem, ściskamy, a ponad wszystko rozmawiamy.
Bardzo dużo rozmawiamy. W końcu możemy pogadać! Jak człowiek z człowiekiem. Jak baba z babą. Wyjaśnić zamiecione pod dywan sprawy, bo kiedyś hen poszło o jakiegoś ucznia, podać sobie dłoń, bo przecież ileż można nie gadać z powodu jakiejś sytuacji na radzie, wymienić poglądy związane z protestem, ale też najzwyczajniej w świecie poplotkować. Bardzo tego wszyscy potrzebowaliśmy.

Pani Anno,
nigdy nie byliśmy tak zjednoczeni,
nigdy nie byliśmy tak solidarni,
nigdy nie byliśmy tak zintegrowani,
nigdy nie byliśmy tak jednomyślni.

Nigdy w historii mojej szkoły (i jestem przekonana, że podobnie dobrą robotę wykonała pani w innych strajkujących placówkach) nie byliśmy taką wspólnotą.

Dziękuję pani za to.
Wszystko pani popsuła, co było dobrego w edukacji, ale kto by pomyślał, że do czegoś się pani przyda?

I tak oto przeżyliśmy pierwszy tydzień strajku. Wspólnie. Jego zwieńczeniem miało się okazać spontaniczne, bo wczoraj zorganizowane, spotkanie bydgoskich strajkujących nauczycieli.
Gdzie? Przed naszym kuratorium.

Tak się niefortunnie dla mnie złożyło, że na popołudniową porę przypadł mi dość skomplikowany zabieg stomatologiczny, więc byłam przekonana, że na „manifestacji” się nie pojawię. Ba. Właściwie mogłabym iść nawet od poniedziałku na zwolnienie.

I wiecie co?
Nie mogłam zostać w domu. Po prostu nie i już.
Nafaszerowana lekami i ze spuchniętą buzią pojechałam spotkać się z moimi koleżankami i kolegami. Wspólnie z nimi chciałam posłuchać motywujących słów płynących od ludzi, którzy myślą podobnie jak ja.
Na oko przed kuratorium przy ul. Konarskiego było około tysiąca pracowników oświaty, uczniów i rodziców.
Byli z mojej pracy i tacy, o których przybycie na wiec nigdy bym nie podejrzewała. I znowu byliśmy razem. Myślę, że wielu właśnie po to pojawiło wieczorem na Konarskiego. By poczuć siłę, która bije jak żywe serce.
W żadnym razie nie było smutno! Wręcz przeciwnie. Pozytywnie i bardzo optymistycznie. I nawet, mimo przeraźliwego chłodu i wiatru, śpiewaliśmy piosenki. Na pewno długo w mojej pamięci będzie pielęgnowany obrazek poloneza zatańczonego przez nauczycieli przed budynkiem kuratorium. Tańczyłam i ja. Notabene poproszona o to przez inną koleżankę po fachu. Już drugi raz mnie zapytała:
– Myślisz, że piszemy teraz historię?
– Jestem o tym, Aśka, głęboko przekonana.

Bardzo wzruszający był dla mnie moment, gdy jedna z prowadzących poprosiła o podniesienie ręki osoby, które uczą. Nauczyciele zareagowali. Potem o to samo poprosiła uczniów. Dało się dostrzec rączki małe i te nieco dłuższe.
A na koniec konferansjerka skierowała prośbę o podniesienie rąk do wszystkich byłych uczniów.

I wtedy ukazał się las rąk. Nie tylko nauczycielskich. Były to ręce także rodziców i przedstawicieli władz.

– Tak. Każdy z nas był kiedyś uczniem, więc i wszyscy tworzymy edukację. Wszyscy jesteśmy za nią odpowiedzialni.

Kończąc, pragnę wyrazić ogromną wdzięczność tym, którzy w znaczącym stopniu przyczynili się to mojego i innych obecnego stanu ducha, czyli gotowości do rozpoczęcia od poniedziałku 2. tygodnia strajku.

Dziękuję mojej Rodzinie, Przyjaciołom, Znajomym, znanym mi i nieznanym strajkującym Nauczycielom, popierającym protest Dyrektorom. Dziękuję Rodzicom, Uczniom i Absolwentom. I wszystkim, którzy w tym trudnym dla nas czasie są z nami. Wpadają do nas do szkoły, oferują pożyczenie pieniędzy, piszą do mnie prywatne wiadomości czy dzwonią. Po prostu są.

Moja serdeczna koleżanka Karolina z Farfalla powiedziała mi tak:
– Wiesz, co? Może nie wszystko jest w tym sporze dla mnie jasne. Ale kiedy moi przyjaciele o coś walczą, mi to wystarczy, by to coś popierać.

Nie jestem sama. I Wy, Nauczyciele, też nie.

Dziękuję Wam, że jesteście. ❤️

Fot. Grzegorz Idzikowski

Did you find apk for android? You can find new Free Android Games and apps.