Want create site? Find Free WordPress Themes and plugins.

– A ty, Ola, jeszcze biegasz? – zapytał mnie ostatnio kolega. – Bo w ogóle o tobie nie słychać. Na zawodach cię nie ma, na listach startowych też nie występujesz. Na blogu też nic o tym.
– A i owszem, biegam. Tyle że bieganie to nie tylko zawody. To treningi w ciszy i samotności. Z dala od zgiełku i ludzi. Bardzo tak lubię.

Nigdy nie traktowałam bloga jako kalendarza treningowego, ale, używając słowa znienawidzonego przez przeciwników facebookowego obnażania, dziś trochę „się poobnoszę”.
Otóż, mija połowa marca, mam na biegowym liczniku w tym miesiącu 60 km i takiego wyniku nie uzyskałam od czasu sierpniowego Ironmana.

Cieszę się z każdego przebiegniętego kilometra i, jak to mówią, nie chcę zapeszać. Bynajmniej nie jest tak, że Achilles odpuścił na sto procent. Czuję go przy przyczepie z tyłu łydki najczęściej po biegu, ale próbuję ten dyskomfort oswoić. Roluję się i rozciągam. Wielu mówiło mi, że może być tak, że trzeba będzie zaakceptować fakt, że on zawsze będzie już wrażliwy i tkliwy na dotyk.

Staram się o tym nie myśleć. Póki co, jest dobrze i oby było tak dalej.

Wam także życzę radości z każdego treningu.

Byle wyjść z domu!

Did you find apk for android? You can find new Free Android Games and apps.