Want create site? Find Free WordPress Themes and plugins.

On i żaden inny

Przyjechał do mnie w czwartek. Spojrzałam na niego i pomyślałam: „Wyglądasz jeszcze lepiej niż na zdjęciach”. Wymarzony i wyczekany. Elegancki i wymuskany. Z klasą. Gustownie ubrany – wszystko pod kolor. Nie będę owijać w bawełnę – oczarował mnie swoją sylwetką. Można by rzec – miłość od pierwszego wejrzenia.

Mój rower.

Wszystko jest w głowie

Jeśli nie teraz, to kiedy? W lipcu ¼ Tri, w sierpniu ½ Tri, więc kiedy nie zobaczyć, jak to jest? Organizatorzy wstrzelili się z datą wyścigów idealnie, więc nie pozostawało mi nic innego, jak się z tym wyzwaniem zmierzyć.

Bałam się przeraźliwie, mimo że nie miałam i do tej pory nie mam założonych jeszcze pedałów SPD. Na myśl o tym, że się przewrócę, dopada mnie paniczny strach, jednak wiem, że za chwilę przyjdzie kolej na wpinanie. Tak czy siak, mimo mieszanki obaw, tremy i stresu postawiłam wszystko na jedną kartę i przyjechałam na zawody z o wiele lepszym nastawieniem niż jeszcze dzień wcześniej. Adrenalina zrobiła swoje. Do tego panowała na miejscu bardzo przyjazna atmosfera. Spotkałam biegowych znajomych, mojego trenera Kamila, wielu triathlonistów i fantastycznych kibiców.

Przepiękna pogoda, z głośników fajna muza, obecność Olgi i Marty, a także mojej uczennicy Zuzi, stand-up w wykonaniu dwóch najlepszych w Bydgoszczy konferansjerów (riposty Graczy <3) – i człowiekowi od razu raźniej.

O ja cię kręcę! Ale jazda!

Za namową Kamila postanawiam jedno okrążenie zrobić na próbę. Spory odcinek pod górę wzdłuż Trasy Uniwersyteckiej okazał się testem na uśmiech na twarzy. Zniknął w połowie podjazdu. „O jaaa” – pomyślałam – „Grubo”. Na szczęście za chwilę zjazd. Nagroda. Wszystko z rowerem OK, ze mną OK, więc teraz tylko zjechać. Strach? No pewnie! Nie planuję kręcić pedałami. Dopiero na samym dole wraca odwaga. Zjechałam! Żyję i mam się całkiem dobrze. Takich kółek na zawodach mam do pokonania trzy. Phi. Phi. Dam radę. Mogę być nawet ostatnia, ale nie odpuszczę. Będę walczyć.

Czułam się wyjątkowa

Ostatnia fota na pamiątkę, włączenie zegarka, życzenia powodzenia od orga i… teraz będą podziękowania. Tak jak zapowiada zawodników Błażej – nie zapowiada chyba nikt inny. Bo bardzo indywidualnie. Dlatego z tego miejsca serdeczne dzięki! Umiesz sprawić, że zawodnik czuje się wyjątkowy. Ja, już któryś raz, tak się właśnie poczułam. Dałeś mi takiego kopa, że starczyło na całe jedno okrążenie.

Życzenia od Kuby K., który wypuszczał kolarzy i… poszłam jak… nie napiszę, że jak burza, bo byłby to suchar. Ale ruszyłam jak umiałam najszybciej!

Cała ja

Na niewyregulowanym rowerze, z za szeroką kierownicą, na platformowych pedałach – na drugim okrążeniu dopada mnie myśl: „A tak w ogóle to gdzie jest meta?”.

Jest radość! I duma większa niż na niejednych zawodach biegowych

Dojechałam. Cała i zdrowa. Czas kompletnie mnie nie interesuje. Ktoś mnie o niego pyta. Ha! No tak, przecież na biegu pierwsze co, to wymieniamy się wynikami. Tyle że to nie bieg. Ja tu zielona jestem. Totalnie niezorientowana. Za to bardzo z siebie dumna. Jest Zuzia i jej rodzice (tata też brał udział w wyścigu), jest Marta i Olga, które specjalnie dla mnie przyjechały, jest mnóstwo fajnych ludzi. I wreszcie jest mój medal. Z wyścigów kolarskich mój pierwszy i na pewno nie ostatni. Nie ma znaczenia wynik. Przede mną długa droga. Ale dziś odniosłam sukces. Największy. Bo wygrałam ze strachem.

Wszystko, czego się chwycą, ma moc!

Uwielbiam wydarzenia tych organizatorów. To prawdziwe sportowe uczty. Uczestnicząc w nich, mam pewność, że będzie pomysł, świeżość i profesjonalizm. Widać pasję, determinację i współpracę. Na sukces tych imprez pracuje sztab młodych, ale w pełni zaangażowanych ludzi i za to wielkie dzięki! Jestem z Wami. A Ci, którzy coś do Was mają, niech pierwsi rzucą kamieniem…

Stawiają na kreatywność. Ja też.

Rzadko czytam regulaminy zawodów, ale tym razem przestudiowałam Racebooka i inne posty orga wszerz i wzdłuż (no dobra, z pominięciem wątku o mecie). W każdym razie utkwiła mi w pamięci informacja o konkursie na najbardziej kreatywne zdjęcie z mercedesem – partnerem wyścigu. I kiedy było już po wszystkim, zawodnicy i kibice zaczęli rozchodzić się do domów, mówię do Olgi: „Ty, Młoda, a idziesz ze mną do Focusa? Bo wiesz, jest taki konkurs… Można wygrać najnowszego merca na weekend”. I tak oto z rowerem u boku i z Olgą o kulach, dotarłyśmy do znanego wszystkim, którzy odbierali pakiet, miejsca, i wtedy spontanicznie zrodził się w mojej głowie pomysł, a Olga go zrealizowała. Skoro zawody kolarskie, skoro miłość od pierwszego wejrzenia, skoro dał radę, to trzeba go uwiecznić – MÓJ ROWER!

Ostatni będą pierwszymi?

Patrzę na wyniki. Uśmiecham się do siebie. Tylko 16 kobiet? Dziewczyny! Haaalo, nie może tak być. Za rok koniecznie spróbujcie swoich sił. A wiecie, która byłam? 14! W sumie w wyścigu brało udział 131 zawodników. Z czasem 23:45 zajęłam zaszczytne 126 miejsce i jestem z niego bardzo zadowolona.

Przyjechałam rowerem, odjeżdżam mercedesem

„Jest nam niezwykle miło ogłosić, że zwyciężczynią konkursu zostaje Ola Tatulińska”!

To ta, która jechała na niewyregulowanym rowerze, z za szeroką kierownicą, na platformowych pedałach, a na drugim okrążeniu wołała: „A tak w ogóle to gdzie jest meta?”?

Kocham Cię, Życie!

Did you find apk for android? You can find new Free Android Games and apps.