Want create site? Find Free WordPress Themes and plugins.

Dziś dane mi było wziąć udział w niesamowicie inspirującej lekcji.
W ramach zastępstwa pełniłam rolę opiekuna moich czwartoklasistów na lodowisku. Właściwie dopiero gdy stanęłam przed wejściem na halę Torbydu, zdałam sobie sprawę, że będę na nim jeździć pierwszy raz.
Ostatnio śmigałam na łyżwach mniej więcej dziesięć lat temu.
Powszechnie sądzi się, że jak się umie na rolkach, a raczej potrafię, to na łyżwach także bez problemu da się radę (i odwrotnie). Zawsze uważałam, że są pewne sportowe umiejętności, których się nie zapomina. Za dzieciaka uwielbiałam jazdę na łyżwach. Gdy syn był mały, jeździłam z nim na lodowisko i wtedy uczyłam go, jak dawać sobie radę na lodzie.

Tymczasem dziś, ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu, gdy stanęłam na tafli, poczułam, jak drętwieją mi kończyny i ogarnia mnie totalny bezwład.
Masakra jakaś…
Nogi, sztywne jak kołki w płocie, odmówiły posłuszeństwa.
Zgroza…
Przemieszczałam się, niemalże idąc i to jak pokraka. Zrobiłam jedno kółko, kilka razy tracąc równowagę i od razu asekuracyjnie stawałam przy bandzie. ”O mój bosz. Toż to szok! Czyżbym zapomniała, jak się jeździ?” – gadałam sama do siebie.
Machałam do moich rozentuzjazmowanych uczniów, odwzajemniając uśmiech, a w duchu modliłam się, by nie wywinąć orła na środku lodowiska.
Upływały minuty, a ja, przypatrując się z uwagą, z jaką lekkością i zwinnością „moje dzieci” radzą sobie na lodzie, próbowałam je naśladować. Większość radzi sobie znakomicie. Obserwowałam ich zgrabne ruchy i papugowałam za nimi.
Pochyliłam sylwetkę, ugięłam lekko kolana, pracowałam rękoma i tak udało mi się zrobić kilka kolejnych kółek. Zatrzymywałam się, ale z minuty na minutę czułam coraz większą przyjemność z (wątpliwej jakości) jazdy.
W pewnym momencie poczułam klepnięcie w ramię. Odwróciłam się i zobaczyłam oddalającego się ode mnie Oliwiera, który zostawił jednak po sobie jedno słowo – „Berek!”.

Kryste panie. Jaki berek? Raczej żal.pl.

Rozejrzałam się wokół i w tym momencie zobaczyłam wokół siebie gromadkę moich wychowanków, którzy, zachęcając uśmiechem, zapraszali do zabawy.

– Pani Ola! Teraz pani Ola!

No. Tatulińska. Chyba raczej na pewno to jest ten moment.
Pokaż dzieciakom, w co podobno głęboko wierzysz. Że niby tylko wyjście ze strefy komfortu gwarantuje sukces?
I że niby nawet w takim wymiarze jak twoja nauka jazdy na łyżwach ma sprawdzić się ta maksyma?

To zobaczymy.

Nie było innej rady, jak się z nimi pościgać, a przynajmniej spróbować.

I poszły konie po betonie.

Namierzyłam cel (umówmy się – Zuza była najbliżej) i chociaż cały czas bardzo bałam się upadku, zaczęłam ją gonić. Pewnie byłam najwolniejszą goniącą, ale po dłuższej chwili mogłam sama zawołać „Berek”!

Tych berków dostałam i oddałam jeszcze od Bartka, Gai, Filipa, Olka i innych.
I wiecie co?
Ogarnęła mnie wielka radość dziecka, bo sama na własnej skórze przetestowałam metodę „Nauka przez zabawę”.
Mam w klasie świetnych nauczycieli. Muszę koniecznie wziąć u nich kolejną lekcję.

Did you find apk for android? You can find new Free Android Games and apps.