Want create site? Find Free WordPress Themes and plugins.

Ha. To już 5 miesięcy. Rocznicę mieliśmy parę dni temu. Rocznicę poznania z dzikusem. Ten zaszczytny przydomek nadałam mu 1 czerwca po tym, gdy tylko go dosiadłam.

Model Traffic, marka Unibike. Zrobiłam rundkę wokół sklepu i zakochałam się w dzikusie. Zaszczepiłam go na komendzie, bo boję się bardzo o niego. Panowie policjanci zrobili mu tatuaż na samym grzbiecie, czego nie wybaczę im do końca życia, bo strasznie go to oszpeciło, ale skoro ma to odstraszyć rzezimieszków, zagryzłam wargi i postanowiłam nie oskarżyć ich o zniszczenie cudzego mienia. Wyposażyłam dzikusa w dwie bliźniacze sakwy – twarzowe, czarne w białe grochy, by móc wozić z ryneczku to czy tamto. W końcu jest od tego, by nosić zakupy, a przy tym wygląda wtedy jakby był masywniejszy i silniejszy.
Ujeżdżam dzikusa codziennie. Dbam, wycieram, nawet czasem coś do niego powiem. W ciągu kilku miesięcy nabył wiele rys, ale przecież każdy dzikus musi mieć zadrapania. Żeby nikt mi go nie ukradł, kupiłam mu smycz. Nie mylcie z łańcuchem. O nie, nie. Nie chcę go aż tak ograniczać. Smycz jest, co prawda, krótka i metalowa, ale w ślicznej plastikowej obudowie. Pasuje mu, choć go unieruchamia na amen. Ale co tam, żółty ładnie odbija na czarnym. Matowym czarnym. By smycz udało się ściągnąć dzikusowi z szyi, mocno trzeba by się napiłować. Piłą tarczową najlepiej. Nie radzę, bo hałas straszny. Tylko ja wiem, jak go na nowo uruchomić. Tylko ja mam na niego sposób…
Dzikus mieszka ze mną. Codziennie towarzyszy mi też w windzie i czeka na mnie pod szkołą. Na spotkanie z nim ubieram sukienki i koniecznie buty na obcasach. Idealnie pasują do jego sylwetki. Jest przecież z miasta, więc założyć gumaki przy nim to grzech. Jadę na dzikusie wyprostowana, z wypiętą piersią i głową podniesioną do góry. Gdy podskakuję, zawsze się do niego uśmiecham, bo nigdy nic mnie nie boli. Jestem z nim związana i nawet jeśli nie przedstawia tak wysokiej wartości jak czterokołowe rumaki moich koleżanek, nie zamieniłabym go na żadnego innego. Oczywiście nie dlatego, że to tani i zdrowy środek lokomocji, ale z tego powodu, że mój świat ogranicza się obecnie do obszaru kilku kilometrów. Tak to jest, jak się mieszka prawie w centrum. Czasem tylko, gdy pada deszcz, a ja muszę zapuścić się poza mój rewir, pojawi się nieśmiało w mojej głowie myśl, że chętnie dosiadłabym czterokołowego rumaka. A że wcielam w życie moje marzenia i fantazje, kto wie, może dzikus będzie miał za jakiś czas konkurenta. Tyle że jako ten drugi będzie wystawał jedynie pod oknami.
Dziś zrobiłam na dzikusie 15 km. Mimo mgły i chłodu jestem mu wierna.

Jestem miejską rowerzystką. Ten zaszczytny przydomek nadałam sobie 1 czerwca po tym, gdy tylko go dosiadłam. Dzikusa mojego. Mrrr.

Did you find apk for android? You can find new Free Android Games and apps.